Słyszę pukanie do drzwi, otwieram oczy i zrywam się z łóżka. W drzwiach stoi Majka.
- A ty co jeszcze śpisz jest już 11.00.-krzyczy z wielkim uśmiechem.
-Nie mogłam zasnąć, długo leżałam.-odpowiadam.
-Robimy śniadanie, przyjdź zaraz.
Majka wyszła z pokoju zamykają za sobą drzwi. Kurdę coś jest w tym Michale. Biorę telefon a na ekranie widnieje wiadomość "Czy najpiękniejsza dziewczyna wstała już, jakieś spotkanie dziś?"
leżąc chwilę i myśląc co mam zrobić odpisuję mu " Czemu nie, możemy się spotkać". Kładę telefon na szafce i wyciągam się na łóżku. Po 10 minutach już jestem na dole.
-Wstała nasza gwiazda.- mówi Jacek.
-Cześć wszystkim, a co tu tak ładnie pachnie.- mówię witając się.
-A dziś na śniadanie omlet, siadajcie do stołu.- krzyczy Kaśka z kuchni.
Po chwili siedzimy wszyscy przy stole, Kaśka podaje śniadanie. Atmosfera jak zawsze żartobliwa jak to u nas bywa. Kurde obcy ludzie pomyśleli by że uciekliśmy z zakładu zamkniętego, ale dobrze mieć takich przyjaciół, zawsze mogę na nich liczyć.
-E,pańcia co ty się nic nie odzywasz.- pyta Kaśka.
-Zmęczona jestem, nie mogłam spać, ale wy za to ostro pobalowaliście.- odpowiadam
-Moja droga jak zawsze, u nas to normalne, sama wiesz. Nie można niczego żałować.- mówi Majka
-Czyżby było coś na rzeczy z Michałem.- pyta Jacek.
-Proszę cię, nie bawię się już w żadną miłość, nie ukrywam fajny chłopak z niego, ale ja się nie nastawiam na nic. Miłość przyjdzie sama z czasem.
-Tego się trzymamy kochana.- mówi Kaśka.
-Wszystko z czasem. Ja zaraz będę musiała się zmywać moi drodzy. Trzeba będzie to powtórzyć.- mówi Majka.
-Mówisz i masz nam się nie mówi dwa raz! Ale to jak wrócę z Kaśka, bo jak wiecie musimy wyjechać.- mówi Jacek.
-Damy radę, dziękuję kochani za pyszne śniadanie.-odpowiadam.
^^^^^ Kilka godzin później^^^^^
Kaśka, Jacek i Majka pojechali już do swoich domów. Ja siedzę sama w domu. Rodzice z moim rodzeństwem pojechali do mojej babci. Całe dwa tygodnie jestem sama w domu. Może pojadę do nich. Kaśka z Jackiem wyjeżdżają w środę, Maja jedzie do ojca do Berlina. Czeka mnie 2 tygodnie błogiej laby. Leżąc w salonie oglądając telewizję dostaje wiadomość od Michała" To jak o której się widzimy i gdzie?" nie czekając długo odpisuje mu " Może za 30 minut na molo?" po kilku sekundach dostaję odpowiedz " Okej, do zobaczenia, będę czekał". Lecę szybko do garderoby i myślę co mam ubrać. Stawiam na sukienkę i klapki. Po 20 minutach jestem gotowa. Zamykam dom, idę do garażu wyciągam auto i wyjeżdżam w stronę Sopockiego molo. Po 7 minutach jestem na miejscu, parkuje auto na parkingu i idę w stronę molo. Siadam na ławce i czekam. Po chwili widzę stojącego przede mną Michała z różą w dłoni.
-Cześć piękna.- mówi z uśmiechem.
-Cześć.- odpowiadam.
-Proszę to dla ciebie.- podaje mi różę i po chwili siada obok mnie.
-Dziękuje bardzo.
-Było bardzo miło wczoraj, dziękuję za super imprezę,
Siedzimy już prawie godzinę rozmawiamy o wszystkim i niczym. Czuję jak byśmy się znali już bardzo długo. Michał to super facet.
-Może pójdziemy się przejść po plaży. Zaraz będzie słońce zachodzić.- pyta Michał.
-To dobry pomysł, możemy iść.- odpowiadam i wstaje.
Idziemy brzegiem morza, jest ciepło, zaraz będzie zachód słońca, uwielbiam spacery w tym czasie. Idziemy rozmawiamy i się wygłupiamy. Czuję się jakoś dziwnie, to uczucie jest nie do opisania. Nie wiem co się ze mną dzieje.
-Chodź maleńka zrobimy sobie zdjęcie.- mówi Michała z wielkim uśmiechem.
Nie czekając ani chwili podchodzę do niego, on wyciąga telefon i robi kilka zdjęć nam. Po chwili zaczyna bawić się w fotografa a ja jestem jego modelka, świetnie się bawimy przy tym.
-Proszę o przesłanie mi tych zdjęć.- mówię szczerząc się.
-Pewnie maleńka nie ma problemu, będziesz to miała.
-Chyba trzeba się już zbierać do domu.
-Kolejny miło spędzony dzień z tobą. Dziękuję bardzo.
-Ja również dziękuję.
Po chwili jesteśmy już pod moim autem. Żegnam się z Michałem wsiadam do auta, odpalam silnik i odjeżdżam. Kiedy jadę naglę w radiu leci moja piosenka Love Me Like You Do daje na cały głos i ruszam w kierunku domu. Podjeżdżam pod dom, otwieram garaż i wjeżdżam. Po chwili jestem już w domu. Siadam na kanapie trzymając różę w ręku i myślę o Michale. Czy ja dobrze robię? Może powinnam przystopować, nie mogę się nastawiać na nic bo i tak wszystko szlag trafi tak jak do tej pory. A może jednak warto iść w tym kierunku? Może jednak to jest moje szczęście? Do tej poryw miłości mi się nie układało. Michał jest dość ciekawym facetem, on jest taki jak ja, ma to coś w sobie. Dopiero drugi raz się z nim widziałam ale coś jest we mnie. Dobrze mi się z nim rozmawia, jak bym go znała już od dawna. Czas pokaże co będzie. Wstaję idę do kuchni po szklankę wody i idę do wanny. Po godzinie rozmyśleń w wannie jestem już w piżamie, muszę iść zrobić kolację, zadzwonić do rodziców i dziewczyn. Kiedy schodzę po schodach nagle dzwoni telefon. To Michał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz